BLOGOWANIE I SOCIAL MEDIA

Twój czytelnik nie jest głupi. Czyli o zarabianiu w social mediach.

Jeszcze dobrze emocje po tegorocznym See Bloggers nie opadły, a w sieci zawrzało. Poszło o temat kontrowersyjny. Współprace, bartery, dary losu i oczywiście pieniądze. Czasami duże, cześciej mniejsze. I chociaż tak naprawdę, nie zostało powiedziane nic nowego, szczególnie odkrywczego, to odniosłam wrażenie, że większość osób, nagle potraktowała całą sytuację zero – jedynkowo. Że bartery złe, że prezenty też złe, trzeba być prawdziwym, szczerym i wiarygodnym. Zabrać bogatym oddać biednym…. Zapominając w tym wszystkim o kilku rzeczach.

Po pierwsze budowanie społeczności na blogu, czy nawet Instagramie jeszcze kilka lat temu, wyglądało zupełnie inaczej. Czy łatwiej ? Zapewnie tak, dlatego, że była mniejsza konkurencja. Inaczej też wyglądały wtedy współprace z markami. I przede wszystkim, były dostepne tylko dla „wybranych”. Kiedy już pojawiła się reklama na blogu, był to najczęściej migoczący banerek gdzieś w bocznym pasku, za który blogerka dostawała jakieś marne grosze. Królowały ciuchy z poliestru, oczywiście za darmoszke, lub coś w rodzaju „bonu podarunkowego” do jednego z tych sklepów od chińskich przyjaciół za wielkiej wody. Karton butów uchodził wtedy za prawdziwy rarytas. Nikogo to nie oburzało, co więcej dana rzecz sprzedawała się w kilka dni, aby poźniej pochwalić się nią na innym blogu. Za darmo. Nikt nie wstydził się reklamować pasty do zębów, leku na przeczyszczenie lub kostki do toalety. Szczególnie, jeśli szły za tym pieniądze. Czasy się niestety zmieniły, pojawił się Instagram, na którym zaczęły wyskakiwać „profesjonalne konta” najlepiej z jakąś ładną panią, bo wtedy sukces gwarantowany. I się zaczęło, co zdjęcie to herbatki, ciasteczka, tusze za 10 zł, podejrzane kremy (koniecznie co tydzień inne i również wspaniałe), kartony henny do brwi, suplementy, których sama bałabym się połknąć. Pod postem może z 10 komentarzy i 500 serduszek, bo jak się okazało to większość z tych 100 tyś obserwatorów nie włada językiem polskim. Taka postawa zepsuła rynek i to, co niektórzy rzetelni blogerzy czy instagramerzy budowali latami. Bo niektóre agencje zaczęły ten fakt wykorzystywać, chcąc wszystko – ale za barter. Zawsze przecież znajdzie się jakaś dziunia, która sprzeda się za pół kilo szynki. Co z tego że ma kupionych followersów z Egiptu. Przestało liczyć się realne zaangażowanie, które jeszcze kilka lat temu miało ogromne znaczenie. Zaczęły być ważne cyferki, które często nawet nie są weryfikowane przez reklamodawców.

Nie mam zamiaru zbawiać insta – świata, ale jestem za ideą promowania profili wartościowych, ze świetnymi właścicielami, którzy mają coś więcej do powiedzenia, niż to co w danym momencie przyśle im sponsor. Ostatnio przeglądnęłam osoby, które ja obserwuję, ściana reklam, kremów i kwiatów w pudełku. Nie wiedziałam nic o tej osobie, ale bardzo dobrze wiedziałam, co ostatnio pokazywała. Zrobiłam ostrą selekcję i z ponad 1.600 osób, które obserwowałam, zostało mi niecałe 500. Ludzie, którzy mnie inspirują, do których zawsze z przyjemnością zaglądam i wymieniam komentarze. Świadomie wybrałam konta, które chcę obserwować.

Jak mnie jakaś reklama nie interesujecie . Chcesz ekspress do kawy „za nic” to załóż bloga, czy Instagram, zbuduj zaangażowaną społeczność, zarób a potem oceń czy to takie NIC. Przestań narzekać na swoje życie, siedząc przed komputerem marudząc na swojego szefa idiotę, albo męża lenia zjadając przy tym kolejną tabliczkę czekolady (którą zobaczyłaś u słynnej blogerki). Nie zarabiamy bowiem jednym ogromnym wpisem, jednym zdjęciem na Inst. Zarabiamy pisaniem, budowaniem społeczności.Ja przez ostatnie lata prowadziłam bloga ZA DARMO. Często pokazywałam, co czasami nadal robię, fajne rzeczy, za które nikt mi nie zapłacił nawet złotówki. Mało tego, sama do bloga jeszcze dokładałam. Domena, hosting to wszystko kosztuje, aby całość śmigała bez zarzutu. Blogowanie to nie jest cieżka praca, nie pracuję pod ziemią, narażając swoje życie, nie stoję przy stole operacyjnym. Ale to praca czasochłonna. Często kosztem nieumytej podłogi, siedzenia do poźnej nocy, spotkania z przyjaciółmi, czy spaceru z dzieckiem. I tylko czasem szlak Cię trafia, jak próbujesz po raz kolejny zrobić zdjęcia, a za oknem ciemnica. To są takie rzeczy, których nie widać na Instagramie. Bo kiedy nie piszę, to robię zdjęcia, odpisuję na wiadomości albo maile. Nie jest to robota, którą odbębniasz od 8:00 do 16:00, a potem wracasz do domu i wyciągasz nogi. Brak weny, brak tematu na post…ile razy jest tak, że siadam przed komputerem, kursor miga i miga, a ja nie potrafię sklecić nawet jednego zdania. Albo kiedy napiszę, kasuję, zaczynam więc od początku, aż tu wybija 15:00 i trzeba dziecko odebrać z przedszkola. Jedynie hejterzy mnie omijają, chyba nie jestem dla nich jakiś szczególnie łakomym kąskiem.

Nie każda współpraca jest zła, nie każdy barter jest porażką. Nie musisz mieć długofalowych kampanii, aby być wiarygodnym. Możesz mieć  świetną współpracę, z cudownym produktem który jest spójny z Twoim kontem i chętnie go pokażesz w ramach barteru. Ale także masz prawo brać za to pieniądze. Dlaczego masz za każdym razem pracować za darmo ? Chodzi o to, aby wszystkim mieć umiar, nawet jeśli stoją za tym kuszące stawki.

Twój czytelnik nie jest głupi, na kilometr rozpozna post sponsorowany, po pewnym czasie zaczną go nużyć kolejne open boxy, dni kuriera i dary losu…. Znudzi się, kiedy wsród kolorowych pudełek, szeleszczącego papieru i pięknych bibelotów, zabraknie tam Ciebie. Znudzi się i odejdzie.

  • Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi, lub zostaw nawet niewielki komentarz. Będzie to dla mnie informacja, że tutaj jesteś. 
  • Możesz także polubić mój fan page – na Facebooku. Będziesz na bieżąco informowany o nowych wpisach. 
  • Zapraszam Cię też do śledzenia mnie na Intagramie – tam też jest bardzo fajnie. I dużo ładnych zdjęć, nie tylko dzieci

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Kasia
    27 czerwca 2018 at 08:41

    Trafne ujęcie tematu. Super.

  • Reply
    Dominika
    27 czerwca 2018 at 13:34

    Poruszyłaś temat trudny, aczkolwiek trzeba o tym mówić głośno. Sama pracuję do piątku w agencji i na pewno za jakiś czas powstanie o tym post. Wracam na swoje, bo nie toleruję bylejakości w żadnej dziedzinie swojego życia, a praca tu właśnie taką bylejakością była. I tak, pracuję w agencji, która współpracuje tylko w barterze. I tak – pracuję tu nie całe trzy miesiące i odchodzę, bo mam tego dość. Dość tego, jak muszę traktować innych influencerów. Nie czuję się prawdziwa i uczciwa w tym, co robię.

    I co ciekawe wiele dziewczyn, które mówią jaki barter jest bee wzięły barter od mojej agencji. I nawet te blogerki, które najbardziej krzyczą – robią to samo. Pech chciał, że znam kogoś, kto pracuje w firmie, od której wzięła barter 😉 Nie bede rzucać profilami, bo nie o to chodzi, ale kłamstwo, które króluje w sieci jest po prostu żenujące. A ode mnie poleciał do tej blogerki unfollow i została spuszczona kurtyna milczenia.

    Czekałam na ten post i jak Ci pisałam na priv – podobny tekst czeka u mnie do publikacji. Biznes się kręci i kręcić będzie do czasu, jak niektóre agencje i firmy nie przestaną pracować w ten sposób, a na stanowiskach zajmujących się influence marketingiem będą osoby, które wiedzą co robią, a nie samozwańczy eksperci 😉

  • Dodaj komentarz

    Privacy Preference Center

    Necessary

    Advertising

    Analytics

    Other

    %d bloggers like this: