STREFA MAMY

Roślina która powinna być w każdej domowej apteczce !

Sława jego wielka i światowa bo to doskonały sposób na wszelkie dolegliwości. I to mówię Wam ja. Nie żaden hochsztapler z Internetu, tylko prawdziwa kobieta z krwi i kości, Matka Polka co nieraz ciemną nocą piszczelem strzeli w brzeg łóżka. Albo krzywo stanę, a to połamana śpię i potem ruszać się z rana nie mogę. Więc jak prawdziwy ojciec Klimuszko w spódnicy okładam się tą lepką breją i rano wstaję jak nowo narodzona. A wszystko zaczęło się, jak z małżem mym swego czasu skanowaliśmy intensywnie wszystkie przydrożne chaszcze w poszukiwaniu tego delikwenta. Zielska kwitnącego z fioletowymi kwiatami w kształcie dzwoneczków. Ale nie o kwiaty się tutaj rozchodzi, lecz o korzeń bowiem. Aby go urąbać i na papkę zetrzeć w celu cudownych okładów. Serio, proszę się nie śmiać.  W Krakowie jest takie miejsce, zwane Hala Targowa, gdzie w niedzielę szmelc, mydło i powidło możecie kupić. Pewnego słonecznego dnia spacerujemy, grzebiemy w skorupach w poszukiwaniu smaczków wszelakich. Nagle facet, no prawdziwy facet stoi i chociaż pachnie tak, że ptaki w locie padają i raz po raz wyciąga z kieszeni jakąś tajemniczą miksturę którą przepłukuje gardło. W ręce trzyma czarny jak smoła korzeń! Od razu pismo nosem wyczuł, bowiem chciał nam upchnąć kawałek badyla i pół kilo ziemi za 35 złotych. Na rzeczy się chyba znał, bowiem własnymi rękami ten korzeń spod ziemi wyciągnął. Aczkolwiek jego stan wskazywał na to, że dzień wcześniej to on czymś innym się leczył. W końcu dobiliśmy targu i Pan bogatszy o nasze 15 złotych, oddalił się szcześliwie zapewnie w celu uzupełnieniu butelkowego zapasu. A my wróciliśmy do domu niosąc w obięciach pięć kilo błota z wystającymi z niego cudotwórczymi wiecheciami. Jezusiczku cały wieczór tarłam ten korzeń, ale warto było. Żywokost, najprawdziwszy żywokost, któremu przypisuje się lecznicze właściwości. I to nie byle jakie. Przyśpiesza zrastanie się kości, łagodzi obrzęk stawów po zwichnięciu, uderzeniu itp. Nieraz zdarzyło mi się źle stanąć, wykręcić nogę, która puchła jak balon. Okładam wtedy na noc bolące miejsce, zawijam i rano jak ręką odjął. To świetna alternatywa dla Mam karmiących, które nie chcą się faszerować lekami.

Jak zrobić maść z żywokostu ? 

Korzeń żywokostu ucieramy na tarce na średnich oczkach, całość zalewamy spirytusem lub wódką 40 %, żeby związki bardziej się uaktywniły. Przekładamy do słoika i ostawiamy aż stężeje. Zakręcony słoik trzymamy w chłodnym i zacienionym miejscu, gdzie maść może leżakować nie tracąc swoich właściwości.

Zastosowanie.

 Wszelkie urazy, skręcenia, nogi wyjęte z gipsu, opuchnięcia, stłuczenia, siniaki, bolące mięśnie, obrzęki. Papkę nakładam na bolące miejsce, owijam folią spożywczą i zabezpieczam bandażem. Najlepiej kurację zastosować na noc. Ponieważ żywokost bardzo brudzi, warto pamiętać o ochronie prześcieradła, czy łóżka. Chyba, że ból jest tak duży, że jest Ci już wszystko jedno.

Pamiętajcie, że korzeń żywokostu (jak i 3 % innych roślin) ma w sobie alkaloidy, dlatego jego zastosowanie może być tylko zewnętrzne. Nie dajcie się nabrać na jakiekolwiek nalewki czy herbatki. Jeśli macie problem z nabyciem korzenia, możecie kupić opakowanie jego suszonej wersji w większości sklepów zielarskich. I chociaż całość nie wygląda najokazalej, to naprawdę warto go mieć w każdej domowej apteczce. Nie obciąża kieszeni, bije na głowę wszystkie reklamowane specyfiki i jest bardzo skuteczny. Swego czasu zapomniany przez ludzi, obecnie jeden z najlepszych naturalnych środków leczniczych.

 

You Might Also Like

No Comments

Dodaj komentarz

Privacy Preference Center

Necessary

Advertising

Analytics

Other

%d bloggers like this: