STREFA MAMY

Jestem mamą – nie Aniołkiem z pokazu Victoria Secret

Jestem Mamą. Mamą z blizną po cc, która miesiąc po porodzie miała brzuch jakby nadal w tej ciąży była.

Mamą, która czasem niesie w ręce wiaderko i łopatkę, a wieczorem tańczy w ręczniku z ulubionym drinkiem w ręce.

Mamą która zrozumiała, że chce żyć, a nie myśleć o tym, że jestem za gruba, a cyckami to mogłabym dwie inne babki obdarować. Jestem Mamą, która czasami chodzi na siłownię i wcina owsiankę na śniadanie. Ale kiedy wpadną goście, nie katuję siebie, że oni jedzą kiełbasę z grilla. Jem razem z nimi.

Jestem Mamą, która codziennie na ulicy spotyka osoby szczuplejsze ode mnie, ładniejsze, lepiej ubrane, z bardziej białymi, prostymi zębami, lepiej ułożonymi włosami. Czy to jest powód, że mam usiąść i płakać ? Trudno, ładniejsza już nie będę i czas się z tym pogodzić a nie myśleć, co o mnie sądzą inni. Przestałam marudzić o swoich kompleksach, skupiłam się na tym co we mnie dobre i ładne. Ważne jest, aby znaleźć w tym wszystkim równowagę. Zapewnie nie wskoczę latem w bikini, ale chętnie założę strój jednoczęściowy.

Obecnie bardzo łatwo jest popaść w kompleksy. Między innymi przez Instagram, który jest świątynią próżności i bajkowego życia. Grzeczne i czyste dzieci, dwudaniowe obiady podane na eleganckich talerzach, domy jak z katalogu. To na szczęście tylko odrobina prawdziwego życia, często wykreowanego na potrzeby social media, bo przecież to prawdziwe toczy się w realu. Tymczasem w Internecie z prawie każdego zdjęcia wyskakują nam Mamy, jeszcze w połogu z płaskim brzuchem na wierzchu, wymalowane, wypoczęte popijają koktajl z białka. Nie mowię, że jest to złe. Zdaję sobie sprawę, z tego ile sił włożyły w to, że wyglądają jak wyglądają. Tylko, że po drugiej stronie siedzą kobiety, Matki takie jak ja. Co w jednej ręce taszczą do domu ciuchy dla dziecka z lumpeksu, a w drugiej zakupy z Biedry. I wtedy się zastanawiasz, gdzie zrobiłaś błąd, dlaczego one ogarniają a Ty nie…Otóż, każda czasem nie ogarnia, tylko niektóre to lepiej ukrywają.

Bycie Mamą, nie oznacza, że ma się gdzieś swój wygląd. Nikt nie wygląda fajnie z kilogramami. Ale nie wierzę, w teorie, że jak urodziłaś, to masz być z tego dumna. Dumna z pooranego ciała, które wydało na świat dziecko i teraz ono ma być najważniejsze. Masz być dumna, z burzy hormonów, z rozstępów po kostki. Bo jeśli nie jesteś dumna, to w takim razie migusiem marsz na matę i ćwicz. Tylko pamiętaj, dziecko najważniejsze, więc nawet jeśli jesteś wypruta z sił – ćwicz…. Ze skrajności w skrajność.

Dlatego właśnie na Instagramie, rozpoczęłam kampanie #mamahero. Ma ona na celu pokazanie każdej mamie po porodzie, że można być szczęśliwą, dbać o siebie i akceptować swoje ciało, bez względu na to, czy chcesz być super laską, super pracownikiem, super żoną, super mamą, czy kimkolwiek super. Nie musisz być piękna, zgrabna, idealna. Bądź szczęśliwa, zadbana, uśmiechnięta. Nawet z tymi rozstępami i kilogramami po porodzie. Podzielcie się swoimi historiami, emocjami, które często niewypowiedziane, kotłują się w głowie kobiet. Napiszcie, tagujcie i oznaczajcie swoje zdjęcia hasztagiem #mamahero. Będzie mi niezwykle miło, obiecuję zaglądnąć do każdej z Was aby poczytać Wasze historie. Niech dobre emocje płyną dalej. Nawet nie wiecie kiedy, może się okazać, że pomogliście jakiejś zatroskanej Mamie. Jeśli nie macie Instagrama, podzielcie się w linkiem do tego wpisu na Facebooku.

Jestem Mamą, która wyszła ze swojej strefy komfortu i pół nocy myślała nad wrzuceniem tego zdjęcia. Mamą która odważyła się głośno powiedzieć o swoich kompeksach. Jestem Mamą – zwykłą kobietą taką jak wiele z Was. Mamą, a nie Aniołkiem z pokazu Victora Secret.

Koszulka Mama Hero – TUTAJ. 

  • Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi, lub zostaw nawet niewielki komentarz. Będzie to dla mnie informacja, że tutaj jesteś. 
  • Możesz także polubić mój fan page – na Facebooku. Będziesz na bieżąco informowany o nowych wpisach. 
  • Zapraszam Cię też do śledzenia mnie na Intagramie – tam też jest bardzo fajnie. I dużo ładnych zdjęć, nie tylko dzieci 🙂 

 

You Might Also Like

6 komentarzy

  • Reply
    M
    19 marca 2018 at 21:44

    Zawsze znajdzie się ktoś ładniejszy, mądrzejszy, z zasobniejszym portfelem itd. więc nie ma co rwać włosów z głowy.. 😊

    • Reply
      dobrzewydane
      19 marca 2018 at 22:37

      I większym jachtem 🙂

  • Reply
    Kasia
    20 marca 2018 at 08:47

    Takiego artykułu trzeba mi było z rana. Codziennie wstaję z nastawieniem, że od dzisiaj zmieniam swoje życie, że wszystko ogarnę, znajdę czas dla siebie, pracę (no tutaj raczej muszę znaleźć czas), przygotuję pyszny obiad, ba nawet zdążę rodzinie zrobić jakiś pyszny deser, oczywiście w trymiga posprzątam po tym obiedzie, po czym usiądę do zabawy z najmłodszym, ze starszymi pogadam, powygłupiam się, oczywiście w międzyczasie myśląc że jeszcze pasowałoby poszusować na desce do prasowania, a jeszcze jest mąż no to dla niego też znajdę czas…… i co, i zawsze nic z tego nie wychodzi, bo zwyczajnie po 8h w pracy jestem wyczerpana psychicznie, dlatego w pośpiechu jakiś szybki obiad, i cała reszta też na szybko, i tyle jest tego wszystkiego że nie mam czasu na to co jeszcze rano zaplanowałam. Ale to co tak naprawdę dotarło do mnie po przeczytaniu tego artykułu to jest to że ja wcale nie muszę tak planować i ogarniać się. Bo jeśli wiem, że i tak nie jestem w stanie tego zrobić, to wolę zrobić połowę z tego a być sobą, jaką jestem zawsze, czyli taką nieidealną. Ale właśnie z tego nie idealizmu tworzymy tą swoją rodzinę. Od dziś postaram się co rano pomyśleć, żeby fajnie spędzić ten dzień, bez presji zdjęć instagramowych, na których wszystko jest piękne, bez presji odhaczania listy „to do” i presji bycia kimś kim nie jestem i raczej nie będę. dzięki za artykuł.

  • Reply
    nika
    27 marca 2018 at 19:53

    Dobrze się czyta taki wpis na koniec dnia, dziękuję Ci za to:] Mnie zajęło trochę czasu wrzucenie na luz i dostrzeżenie, że ma się naprawdę fajnego brzdąca.
    Presja wyglądu(skończyło się na cc i brzuszek nadal mam), presja czystości w mieszkaniu, presja karmienia piersią (ja miałam z tym od samego początku problemy i skończyło się butlą) – presja pytań – czy karmisz piersią – jak mówiłam, że nie, to słyszałam tylko krótkie „aha” i czułam się jak wyrodna matka. Trochę mi zajęło nie obwinianie się i zrozumienie jednego „szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko”.

    • Reply
      dobrzewydane
      27 marca 2018 at 19:58

      Ja, Matka która dała dziecku butelkę po dwóch tygodniach po porodzie – zawsze wtedy odpowiadałam…. Karmisz ? Nie kutfa – głodzę :):):)

      Buziaki fajna Mamo :*

  • Reply
    Aneta
    28 marca 2018 at 09:43

    Dziekuje! 🙂 Zostane Mama w lipcu – potrzebowalam takiego postu. Poszlo na fb 🙂

  • Dodaj komentarz

    Privacy Preference Center

    Necessary

    Advertising

    Analytics

    Other

    %d bloggers like this: