STREFA MAMY

A gdyby to był Twój mąż ?

Długo zastanawiałam się, czy napisać ten post. Czy jest na niego miejsce na blogu i w końcu, jak opisać to co niewypowiedziane. Wtedy spojrzałam na statystyki z ubiegłego miesiąca. W styczniu odwiedziło blog ponad 10 tysięcy unikatowych użytkowników. Każdy z tych użytkowników to prawdziwy człowiek, każdy z Was to kobieta, albo mężczyzna. To żona, matka, córka, siostra, brat, mąż, ojciec. Mieszkający w Polsce lub na obczyźnie. Z wielkich miast, albo małych miasteczek. Jeśli w tym miesiącu post ten, trafi do kolejnych 10 tysięcy czytelników, to może kilka z Was udostępni tą historię dalej i dalej…

Wydaje się, że w dzisiejszych czasach kiedy każdy nasz krok jest nagrywany, śledzony przez kamery a telefony namierzane najnowszymi technologami, ludzie nie znikają bez śladu. A już na pewno nie znikają w wielkim mieście z ponad milionową liczbą mieszkańców. Tą historię śledzę od samego początku, dlatego, że również jestem z Krakowa, a może dlatego że Piotr mieszka na tym samym osiedlu, gdzie wychował się mój mąż. I pewnie też dlatego, że w domu czeka na niego 2 letni synek i zrozpaczona żona w ciąży. Obserwuję, linkuję, przeżywam i każdego dnia czekam na nowe wiadomości, a najbardziej na tą jedną, szczęśliwą…

Piotr zaginął 6 stycznia, wracając przed północą z Krakowskiego Kazimierza do domu. I chociaż minęło już tyle czasu, to poszukiwania nadal trwają. Oprócz grup poszukiwawczych, policji, ekipy z psami, płetwonurków, rodziny, przyjaciół, w poszukiwanie Piotra zaangażowała się cała masa obcych osób. Ci ostatni, nieznani sobie ludzie, zupełnie bezinteresownie poświęcając swój wolny czas. Na facebooku powstaje specjalna grupa poszukiwawcza. W porozumieniu z rodziną Piotra, obcy ludzie przeczesują nawet najpodlejsze miejsca w Krakowie w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów. Już w kilka dni po informacji o zaginięciu, często po ciemku, w zimnie i deszczu z latarkami w ręce – szukają. W między czasie drukują i rozwieszają plakaty, kilkakrotnie, bo te niestety są zrywane, lub po prostu zalewane przez opady deszczu lub śniegu. Informacja o zaginięciu emitowana się w głównych wiadomościach najpopularniejszych stacji telewizyjnych, oraz programach specjalnych. W Internecie pojawiają się kolejne nagrania z monitoringu, krakowska policja apeluje do osób, które tamtej nocy szli tą samą trasą, być może ktoś coś widział…..

Być może siedząc właśnie w ciepłym fotelu, otulona ulubionym kocem, pijąc kawę myślisz ” to mnie nie dotyczy” lub „codziennie ktoś ginie”. Dzieci bawią się radośnie w swoim pokoju, a Twój mąż podśpiewuje w kuchni krojąc sałatkę na kolację. Jutro przyniesie Ci na Walentynki czerwone róże, wieczorem przytuli w sypialni.

Scrolujemy codziennie ścianę naszego facebooka. Odświeżamy, podglądamy co u znajomych, kto już urodził, kto się hajtnął, kto na wakacjach pod palmami leży. Marnujemy kolejne minuty na oglądanie bezsensownych filmików i głupich memów. Nie ważne czy jesteś z Krakowa, Warszawy, Szczecina czy Niemiec. Udostępnij na swoim profilu informację o zaginięciu Piotra Kijanki, możesz to zrobić na końcu tego posta klikając w ikonkę facebooka. Możesz też wkleić bezpośredni link o jego zaginięciu, lub plakat, znajdziesz ich wiele w internecie. Może trafi do osoby, która coś widziała tamtej nocy. W Internecie siła. A potem swojemu mężowi, narzeczonemu, Ojcu Twojego dziecka, powiedz, że Go kochasz. Nie jutro, nie od święta, nie czekaj aż Ci złość na niego przejdzie. I dodaj, że robi najlepszą sałatkę na świecie.

Udostępnij. Nie oceniaj, nie krytykuj. Pomóż. To nic nie kosztuje.

Nie zabierajmy żonie Pana Piotra nadziei. Nadziei, dzięki której każdego dnia wstaje. 

Autor zdjęcia: Jarek Praszkiewicz Źródło:FORUM

 

You Might Also Like

No Comments

Dodaj komentarz

Privacy Preference Center

Necessary

Advertising

Analytics

Other

%d bloggers like this: