STREFA MAMY

Boję się, że mnie zabraknie.

W ręku ściskam skierowanie na usg. To nie przypadek, że właśnie teraz. Jest październik, miesiąc walki z rakiem piersi. Co roku o tej samej porze, niby profilaktycznie badanie, regularna kontrola pilnowana przeze mnie od 3 lat. I co roku, towarzyszy mi w tym czasie to samo uczucie. Dlatego ciągle odwlekam, liczę dni, jeszcze nie dzisiaj mówię, odwagi mi ciągle brak, więc może jutro, albo w poniedziałek.

I boje się.

Pamiętam słowa lekarza sprzed kilku lat. Zmiana, biopsja, zabieg….

Różnica polega na tym, że teraz mam dla kogo żyć. Jestem komuś potrzebna. Jestem Mamą. Boję się, że zabraknie mnie w tym jego małym życiu. Bo nawet najlepszy ojciec, nie da tego co daje Mama. Mama, która ojojczy każdą ranę, która wygodni potwory spod łóżka, pozwoli na bajkę mimo późnej pory i robi najlepsze naleśniki na świecie. Która czuwa godzinami podczas choroby, licząc każdy oddech, aby wieczorem ostatkiem sił uszyć kostium na przedszkolne występy. Mama, której nie będzie, kiedy pójdzie do pierwszej klasy, chociaż sama wzruszona, to jeszcze na szkolnym korytarzu do ucha szepnie „Powodzenia…”. Boję się, że nie zobaczę jak dorasta, jeździ na rowerze, poznaje świat, przeżywa pierwsze miłości, pierwsze rozczarowania, jak zatańczy pierwszy takt walca na swoim weselu. Kiedy obudzi się w nocy z krzykiem „Mamo!’ jak wtedy mu wytłumaczyć, że Mama nie przyjdzie… Nie wróci nawet jak będzie obiecał być grzecznym i sprzątać zabawki. Żadne małe dziecko, nie powinno patrzeć na śmierć rodzica.

Czekamy, na lato, wakacje, urodziny, pierwszą gwiazdkę. Nasze życie składa się z czekania. Skreślania dni w kalendarzu, do kolejnego ważnego wydarzenia. Kolejnych świąt, śniegu, wiosny, radosnych skoków do basenu. Czekamy na truskawki, ciepłe wieczory na tarasie, na pierwsze słowa, na pierwsze kroki. Na wakacje czekamy, budowę domu, większy samochód. Wydaje nam się, że śmierć nas nie dotyczy. Tak jak nie dotyczy pięknych, młodych, sławnych i bogatych. Dopiero jak czytamy kolejne smutne wiadomości o czyimś odejściu, myślimy wielka strata – był taki młody, zdolny, była taka piękna, kochała życie.

A może wystarczy przestać czekać. Żyć tu i teraz, zacząć od dzisiaj, nie jutro, za tydzień, po świętach. Teraz. Szczęścia nie można mieć na zawsze, to chwile, momenty, które mijają. Zrozumienie tego, przynosi spokój i….szczęście. Może dzisiaj mniej będzie słów powtarzanych codziennie, bez tego „zaraz”, „potem” „nie mam teraz czasu” „poźniej się pobawimy”.  Nie czekać na to cholerne usg, nie szukać wymówek. Nie odkładajmy nic na jutro. Jutra może nie być, może nie być nas. Zostanie tylko konto na facebooku, nieważny dowód osobisty i głuchy odgłos ziemi, rzuconej na drewnianą trumnę.

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    M.
    5 października 2017 at 15:30

    Ja też tak myślałam, dopóki „pani z kosą” nie zaczęła zbierać żniw w mojej rodzinie i najbliższym otoczeniu.. Dlatego należy łapać każdy moment, cieszyć się chwilą i doceniać swoje życie.. ❤️

  • Reply
    Gosia
    13 października 2017 at 23:23

    Też się boje i to jak cholera … ale nie wizyty bo wiem że ona mnie może uratować . Boje się tego że coś przeoczę że dbam o ginekologa bo kosa zabrała mi mamusie i babcie ale co jeśli na mnie szykuje coś innego. Coś czego nie czuje coś czego nie widzę coś co mnie zabierze i zajdę na oczach moich ukochanych. Każdego dnia się boję o siebie o nich 🙂 Ale trzeba być silnym i wierzyć że będzie dobrze bo co pozostaje 😉

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: