STREFA MAMY

Film, po którym usuniesz konto na Facebooku oraz Instagramie.

Prywatność w sieci – czy to pojęcie jeszcze istnieje i gdzie ona się kończy, szczególnie jeśli prowadzi się bloga parentingowego. Czy publikować w Internecie zdjęcia dzieci ? A jeśli tak, to jakie. 

Na film ten wybrałam się z ciekawością.  Miał to być dreszczowiec, który sprawi, że wszyscy miłośnicy social – mediów, jak to zapowiadał plakat, usuną swoje profile z Facebooka. Miało być aktualnie, wyszło protekcjonalnie. Sam film, nie zszokował mnie, nie wbił w fotel w dodatku zostawił z niedosytem, bo miałam nadzieję, że jego koniec, to dopiero początek całej historii. W końcu mogłam wygodnie usadowić się w fotelu  myśląc „no teraz to się zacznie”. Owszem, zaczęło się, tylko, że były to napisy końcowe a ja zostałam z wielkim niesmakiem. Mógłby to być naprawdę dobry film. Nie był, nie uratował go nawet Tom Hanks, jednak warto napisać o tym, czego ta produkcja dotyczyła. Chociaż niezbyt podatny ze mnie widz, co mój blog jak i Instagram, nadal funkcjonuje.

The Circle – Krąg.  Film porusza kwestie, które poniekąd są mi dobrze znane. Pokazuje, że kamery towarzyszą nam wszędzie, na ulicach, w autobusach, urzędach, sklepach. Ciągle jesteśmy nagrywani, filmowani, bez naszej wiedzy i zgody. Uświadamia zagrożenia, jakie mogą nas spotkać, kiedy decydujemy się za dużo pokazać, oraz że social media mogą być pomocne oraz przydatne, jak również wyrządzić wiele złego.

Mój blog jest blogiem dzieciach, macierzyństwie, na którym świadomie umieszczam wizerunek swój jak i swojego dziecka. Ale zawsze są to zdjęcia przemyślane i dopracowane. I nie pojawiają się one w każdym poście.

Nawet jeśli wystawiam na widok publiczny kawałek swojego życia, oraz twarz swojego dziecka, to robię to w sposób przemyślany.

Uważam, że nie warto popadać w paranoję. Równie dobrze na placu zabaw, musiałabym wkładać synowi maskę na twarz, bo nuż jakiś zboczeniec czai się za krzakiem, aby zrobić niewinnemu dziecku zdjęcie. Swoją drogą, ktoś kto niestety będzie chciał wykorzystać zdjęcia dzieci do niecnych celów, będzie ich szukał gdzieś indziej a nie akurat na blogach parentingowych. A i do Kościoła też go nie mogę puszczać, bo przecież każdy ksiądz to pedofil, który łypie za ołtarza groźnym okiem.

 Jakich zdjęć absolutnie nie powinno wrzucać się do Internetu ?

Zdrową umiejętnością jest wiedzieć, gdzie są granie intymności. Na grupach i forach internetowych, Instagramie aż roi się od zdjęć dzieci w wannie, na nocniku, za kierownicą samochodu, albo z puszką piwa w ręce.  Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, że za te dwa ostatnie mogą Wam ograniczyć prawa rodzicielskie, jako że narażacie dziecko na utratę zdrowia, czy życia.

Zdjęć, których ja nigdy nie publikuję.

Nie wrzucam zdjęć mojego syna w sytuacjach, które mogłyby go w jakikolwiek sposób zawstydzić. Nie piszę o jego chorobach, problemach, nie wklejam zdjęć od lekarza, nie robię relacji na żywo znad szpitalnego łóżka (Sorry, SuperStyler…) Przez większość czasu, moi czytelnicy nawet nie wiedzieli jak moj Syn ma na imię. Nie zobaczycie mojego dziecka umorusanego z góry na dół jedzeniem, w kąpieli. Nie piszę do jakiego przedszkola chodzi, zdjęcia na Instagramie często publikuję z dużym opóźnieniem, a będą c w jakimś miejscu, nigdy nie włączam lokalizacji i nie przypinam tego do zdjęć. Nie pokazuję mojego domu i samochodu.

Nie robię sobie zdjęć w wannie pełnej piany z maseczką na twarzy, nawet jeśli za tą maseczkę chce mi zapłacić sponsor. Tym bardziej nie wyobrażam sobie takich zdjęć swojego dziecka, lub męża. Na moim blogu lub Instagramie na próżno szukać fotek z porodu, szpitala, karmienia piersią. Jakkolwiek byłyby one piękne, to dla mnie nadają się tylko do rodzinnego albumu. Nawet na moim prywatnym koncie na facebooku – zdjęć jest jak na lekarstwo. Nie sprzedaję swojej intymności za paczkę Pampersów. Nie potrzebuję być kontrowersyjna, ani szokująca, aby mieć czytelników.

Mój ulubiony argument przeciwników – Dziecko nie ma prawa wyboru.

Jeśli może dziecko pewnego dnia stwierdzi, że nie życzy sobie robienia zdjęć, ja to uszanuję. Czy będzie do mnie mieć pretensje, że pisałam o nim na blogu ? Równie dobrze może je mieć za to, że karmiłam go mm, zaszczepiłam, zapisałam go na judo i puściłam w szkole na religię.

Pamiętajcie, że prawdziwe życie odbywa się poza Facebookiem, blogiem i Instagramem. To wszystko co widzicie w internecie to w większości przypadków mały wycinek z tego życia. 

You Might Also Like

No Comments

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: