MODA DZIECIĘCA

Nigdy nie ubiorę dziecka w lumpeksie !

Są takie Matki, co za żadne skarby nie ubiorą swojego dziecka w odzież z tak zwanych second -handów. Dziecko wymuskane, wychuchane, na marchewce przywożonej z drugiego końca miasta. Do głowy by nie przyszło, aby pociechę swoją ubierać w ubranka niewiadomego pochodzenia. Co ciekawe, że ciuszki w spadku po dziecku siostry, koleżanki, sąsiadki, z błyskiem w oku weźmie, ale takie ze sklepu – używane…to z pewnością należało jakiegoś chorego dziecka, zawszonego, albo i z tyfusem. Fuj, ble i w ogóle ohyda – z czym do ludzi. Wszystko ma być NOWE – wyprasowane, wyprane z dziesięć razy. Na pewno, macie koło siebie taką mamę, która patrzy na was jak na dziwaka, podczas kiedy Ty piejesz z zachwytu nad czerwonymi portasami za 14zł za kilogram.

No okej…Ja tam do portfela nikomu nie zaglądam. Jeśli kogoś stać, to bardzo proszę. Tylko potem, niech się nie dziwią, że w piaskownicy sama Kraina Lodu i Minionki. Żyjemy w czasach, kiedy kupowanie w lumpeksach przestało być tematem tabu, albo powodem do wstydu. Second – handy nie są kojarzone ze sklepami dla biedaków. Sami celebryci przyznają, że ich ulubione ubrania pochodzą, właśnie ze sklepów z używaną odzieżą.

Zakupy w lumpeksach to nałóg, z którego nie zamierzam się leczyć. Nie wstydzę się tego, ani nie brzydzę. Wszystkie ubrania – zarówno dla mnie jak i dla Synka, po przyniesieniu do domu piorę na długim programie w wysokiej temperaturze, a potem prasuję żelazkiem z dwóch stron. Oczywiście zawsze zwracam uwagę na stan, kupuję tylko ciuszki w stanie idealnym (często zdarzają się nowe z metkami). W miarę możliwości, przed kupnem staram się dokładnie oglądnąć je w świetle dziennym, czy nie są zmechacone, dziurawe, albo czy nie mają plam, które mogą nie zejść. Kocham rzeczy zdobyte w ten sposób, często dużo ładniejsze niż te w sieciówkach, a kupione za grosze. Oczywiście, nie zawsze wracam do domu z pełnymi siatami, bywa, że z jedną parą spodenek, albo po prostu z pustymi rękami. Zakupy w SH to trochę jak totolotek, nie masz pewności, że coś się traf. Rzecz jasna, że robię zakupy także w zwykłych sklepach z nowymi ubrankami, ale tutaj kieruję się bardziej jakością, a nie ilością. Jak mi się coś podoba, to kupuję. Częściej jednak zwracam uwagę na wykonanie, trwałość. Lubię nietuzinkowe ubrania, staram się uciekać od popularnych marek, chociaż i tam też zaglądam. Cenię sobie np bawełniane legginsy z Zary. W każdym sezonie kupuję przynajmniej 3 pary, które świetnie nam służą. Staram się jednak unikać, tego co mają wszyscy. Masówka mnie przeraża, jak coś jest mega popularne, to traci na wartości.

A Wy do której grupy Mam należycie ? Czy ubieracie swoje dzieci w ubranka z „drugiej ręki” ?

dsc_2120
dsc_2104
dsc_2107
dsc_2112
dsc_2121
dsc_2135

dsc_2067

Czapka – zwykły sklep

Sweterek Next – second hand (nasz ukochany)

Leginsy – Zara

Szalik – Reserved outlet dział męski

Buty – Converse

 

You Might Also Like

10 komentarzy

  • Reply
    Ania
    9 września 2016 at 13:22

    Odkąd kupuje nałogowo w lumpeksie nie jestem w stanie zaplacic za ciuch pełnej ceny, czasem kypuje tez na wyprzedazach. Ale ciuch z awcond0handu to dla mnie zaden wstyd ☺

    • Reply
      dobrzewydane
      13 września 2016 at 09:08

      Wiesz, że ja też sobie nie przypominam, kiedy kupiłam coś w sklepie w cenie regularnej. Nawet jak coś mi się podoba, to zawsze szukam jakiegoś rabatu 🙂

  • Reply
    jo!a.
    12 września 2016 at 20:40

    Oczywiście, że ubieram! Siebie, Syna i męża także ?

  • Reply
    Mamanna.pl
    13 września 2016 at 08:20

    Ja w lumpkach wypatrzyłam mnóstwo perełek za grosze. W Łodzi to zakupy w takich miejscach są bardzo popularne, dlatego coraz trudniej dorwać coś fajnego

    • Reply
      dobrzewydane
      13 września 2016 at 09:10

      W Krakowie jest podobnie 🙁

  • Reply
    Aga
    13 września 2016 at 09:07

    Ja należę do mam, które nie kukują w lumpeksach. Nie obrzydza mnie to, ani nie dmucham na dzieci i nie prasuję absolutnie nic 😉 za to zwyczajnie nie mam czasu na poszukiwania. Dlatego wolę kupić ubranka przez internet z dostawą do domu. Zazdroszczę mamom, dla których chodzenie po lumpeksach jeste przyjemnością, ja chyba jestem na to zbyt leniwa 😉

    • Reply
      dobrzewydane
      13 września 2016 at 09:10

      Oj ja uwielbiam, to taki mój sposób na odstresowanie się. Oczywiście wymaga czasu, determinacji i nie oznacza, że zawsze uda mi się coś fajnego kupić. Ale szukanie w sh należy do jednych z moich ulubionych atrakcji 🙂

    • Reply
      http://www./
      12 lutego 2017 at 06:12

      Les derniers entre le Galaxy Note n’a pu se côté bleu sur les blanc. La technologie Amoled reste jeune donc elle évolue. La luminosité en intérieur est presque identique à un mobile avec écran SLCD, mais l’Amoled reste un peu plus lisible en extérieur. En plus la Galaxy S2 à un taux de luminosité plus faible que les autres.

  • Reply
    Freelance Mama
    13 września 2016 at 09:26

    Brak mi trochę talentu i zmysłu łowcy w Second Handach, ale jak już uda mi się coś upolować, to cieszę się jak dziecko 😀 Zdecydowanie popieram! 🙂

  • Reply
    Revelka
    13 września 2016 at 09:56

    Dzieci tak szybko rosną, że ubieranie ich non stop w nowe kolekcje nawet z sieciówek to wydatek większy jak dla dorosłego. Ja jestem zdecydowanie za SH – zwłaszcza dla dzieci! 🙂

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: